2 maja br. dziękowaliśmy za 25 lat posługi kapłańskiej naszego ojca Symplicjusza. W czasie Mszy św. o godz. 11.00 naszemu solenizantowi zostało przekazane słowo, które wygłosił pan Grzegorz Gołyszny, a które zamieszczamy poniżej:
Tradycją stało się składanie życzeń od naszej społeczności parafialnej w szczególne okazje, a taką jest Twoje Ojcze Symplicjuszu 25 w kapłaństwie. Dzisiejsza okazja jest jednak wyjątkowa, bo – no właśnie – urodziłeś się na tej ziemi i wyrosłeś tu w Goleszowie, niedaleko naszego kościoła.
Poetycko można Twoje początki życia na tej ziemi ująć tymi słowy:
Niczym dąb wyrosłeś
z goleszowskiej ziemi
Karmiony jej chlebem
Łzami matczynymi
Do kościoła biegłeś
Porannym świtaniem
Już wtedy Bóg zasiał
W sercu twym powołanie
Kapłaństwo swym cudem
Aniołów zachwyca
Jak wielki dla ludzi
To dar, tajemnica
Ale wróćmy do początku do momentu, gdy małego Irka nie było jeszcze na świecie. 7 lat temu w "Gościu Niedzielnym" ukazał się artykuł, w którym ojciec Symplicjusz tak relacjonuje:
Gdy miałem się urodzić lekarz argumentował, że stan zdrowia mamy wskazuje, że może nie przeżyć tej ciąży, a i ja nie będę zdrowym dzieckiem. – Mama na szczęście nie posłuchała lekarza... Mama Irka Sobczyka – czyli o. Symplicjusza – pani Maria Sobczyk, mówi krótko: – Po tym, co powiedział lekarz, nie miałam żadnych wątpliwości, co robić. Bardzo czekałam na to dziecko – naszego drugiego syna. Zawierzyłam tę sprawę Panu Bogu i Matce Bożej. Syn się urodził zdrowy, a i ja żyję! – śmieje się pani Maria.
To dar i tajemnica. Bo jak inaczej nazwać każde nowe życie?
Ale darem i tajemnicą jest też kapłaństwo, kapłaństwo w franciszkańskiej służbie Bogu i ludziom.
A gdzie i kiedy rodzi się ten dar powołania? Trudne pytanie.
Z pewnością by mogło zrodzić się to powołanie, które zostanie uformowane w seminarium, potrzeba domu rodzinnego napełnionego Bogiem. Dom rodzinny to pierwsze seminarium. Dlatego z tego miejsca pozdrawiam również rodzinę ojca Symplicjusza, zaproszonych bliskich, przyjaciół. Św. Jan Bosko powiedział: „Największy dar, jaki Bóg mógł dać rodzinie, to powołanie do kapłaństwa. Kiedy syn opuszcza rodziców, aby być posłusznym swemu powołaniu, Jezus zajmuje jego miejsce w rodzinie”.
A jaka jest droga do powołania, na pewno zadawałeś sobie pytanie:
"Gdzie iść? Dokąd Panie? Kiedy? I pewnie Chrystus powtarzał te słowa:
Pójdź za mną... jak apostołowie.
Czy już rozumiesz?
Pójdź za mną...
Pójdź za mną…
I jeszcze coś powiem.
Ma droga piękna i wiedzie do nieba
lecz nie jest wcale usłana różami.
Tu wiele zaparcia siebie potrzeba,
I co Ty wtedy zrobiłeś ?
„Wystarczyła Ci sutanna uboga
I ubogi wystarczył Ci ślub,
bo wiedziałeś kim jesteś dla Boga
i wiedziałeś co Tobie da Bóg”
I z pewnością powtarzasz do dziś
"Kto raz skosztował owoc trwania
przy Tobie Panie,
wie, czym jest szept miłości,
wie, czym jest powołanie...
I tak minęło 25 lat w Twojej kapłańskiej służbie, w czasie której podejmowałeś się wielu zadań i czyniłeś to z pełnym oddaniem, choć na pewno wiele razy nie było łatwo.
Ojcze Symplicjuszu,
Z całego serca życzymy Ci dużo zdrowia i sił w dalszym kapłańskim posługiwaniu. Wszystko co robisz, czyń nadal z młodzieńczą pasją. Ciesz się światem i spotykanymi ludźmi, a Twoje serce niech przepełnia miłość, którą dzielisz się z potrzebującymi.
Pielęgnuj w sobie uśmiech, nie zatrać nigdy poczucia humoru. Staraj się słuchać bardziej Boga niż ludzi, a On pokaże Tobie Prawdę i obdarzy Swoim błogosławieństwem.
Niech prowadzi Cię Matka Najświętsza i Święty Michał Archanioł, pod którego skrzydłami wyrosłeś. Na zakończenie tych życzeń prosimy, abyś naszą parafialną wspólnotę wspierał w swojej kapłańskiej misji i często powtarzał te słowa:
Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twojego pokoju,
bym tam, gdzie jest nienawiść - zakorzeniał miłość,
tam, gdzie obraza - wnosił przebaczenie,
tam, gdzie niezgoda - głosił pojednanie,
tam, gdzie błąd panuje, bym przynosił prawdę.
tam, gdzie jest wątpienie, żebym krzewił wiarę,
tam, gdzie jest rozpacz, bym budził nadzieję,
tam, gdzie są ciemności, bym zapalał światło,
a tam, gdzie smutek, żebym wnosił radość.